Pierwsze filmy Andrzeja Wajdy

Jarzmo drugiej wojny cz. 3:

Ten tekst jest częścią cyklu o wpływie II Wojny Światowej na sztukę, filozofię czy ogólne spojrzenie na świat mieszkańców powojennych środowisk. Aby poczytać o nim więcej, kliknij zakładkę na górze lub tutaj: klik.

1-F-353-388-800x800.jpg
Andrzej Wajda na planie „Pokolenia”, fot. Golc

Pokolenie

            Andrzej Wajda zadebiutował w 1954 roku filmem „Pokolenie”. Nie siląc się na nadmierną odwagę, ani nie narażając się na gniewny lincz rodzimych krytyków, można tę produkcję nazwać jedną z najważniejszych w polskiej historii. Światowy rozgłos Polskiej Szkole Filmowej dał dopiero jego kolejny film pełnometrażowy „Kanał” (1956), dzięki nominacji do Złotej Palmy i zdobyciu przez reżysera Nagrody Specjalnej na festiwalu w Cannes. Jednak, gdyby nie było „Pokolenia”, nie było by też ani „Kanału”, ani „Popiołu i diamentu”.

            „Pokolenie” jako jedno z pierwszych odeszło od schematów socrealistycznych, dając początek tzw. artystycznemu socrealizmowi. Tadeusz Janczar natomiast inicjował nieschematyczną, naturalistyczną grę aktorską. Mimo kunsztownego podejścia do produkcji, wciąż był to film socrealistyczny, czyli politycznie propagandowy.

pokolenie
Janczar, Łomnicki, Polański, Kotys w „Pokoleniu”

            Akcja dzieje się podczas okupacji, a głównym bohaterem jest Stach (grany przez Tadeusza Łomnickiego), postać wywodząca się z proletariatu. Za sprawą działacza komunistycznego doznaje oświecenia. Otwiera oczy na burżujskie wyzyskiwanie przez jego przełożonego i dołącza do bojówki Związku Walki Młodych. Okazuje się, że nie musi walczyć tylko z okupantem, ale również z szemranymi typkami z AK, ukazanej w tym filmie w sposób negatywny, odwrotny do „szlachetnych idealistów z ZMW”. Sam film jest świetnie napisany, zagrany i nakręcony, ogląda się go z dużym zainteresowaniem i przyjemnością.

            Tytuł „Pokolenie” dotyczy również pokolenia młodych filmowców, bowiem niemal każda osoba biorąca udział w produkcji jest debiutantem. Mamy tu Romana Polańskiego (jeszcze jako aktora), Urszulę Modrzyńską, Zbigniewa Cybulskiego, operatora Jerzego Lipmana (później „Nóż w wodzie”, „Zezowate Szczęście”, „Pan Wołodyjowski”), Kazimierza Kutza jako drugiego reżysera i Andrzeja Markowskiego jako twórcę muzyki.

Bez tytułu
Młody Polański w szortach. Grozi ptactwu w „Pokoleniu”

Idę do słońca

36359fff904ecc.jpg
Dunikowski w swojej pracowni

            „Idę do słońca” jest filmem dokumentalnym, w którym Wajda oprowadza nas po pracowni Xawerego Dunikowskiego. Ten filmowy reportaż, w kontekście Andrzeja Wajdy, jest apoteozą „Ceramiki iłżeckiej”, jej sukcesywną następczynią na pozycji krótkiego psalmu komunistycznego. Dunikowski bowiem, świetnie wpasowuje się w dogmaty socrealizmu (a właściwie marksizmu) wychwalając rolę kobiety jako przedmiotu na skalę „Ukrzesłowień” Wróblewskiego. U młodego malarza była to oczywiście ironia, pełna złości krytyka propagandy. U starego mistrza poniekąd proste spostrzeżenie. Kobieta staje się wzorem, wręcz symbolem płodności, stworzenia, produkcji. Dunikowski przedstawia je więc brzemienne, utożsamiając z kluczową w marksizmie kwestią produktu (przemysłowego bądź nie) jako części stwórcy.

bc098d6e-f1e3-4da8-b01f-32d906c9627f
Dunikowski i „Kobiety brzemienne”

            Jak Wajda pokazuje, Dunikowski skupia się na kobiecie i jej czysto biologicznej roli. Niemal na zasadzie zwierzęcych skojarzeń. Kobieta to co? Samica. A samica co? No? No właśnie! Rodzi dzieci. Ukoronowaniem jest więc seria „Macierzyństwo” i „Kobiety brzemienne”. Jednak Dunikowski wspaniałym rzeźbiarzem był i jego talent jest właściwie niepodważalny. Wyrzeźbione sylwetki kobiece emanują zarówno potęgą jak i swojskim spokojem. Są oddemonizowane, przystępne, ale zarazem paradoksalnie budzą wielki respekt, biją trudem codzienności. Jednak Dunikowski Wajdy, nie skupia się wyłącznie na kobietach, mimo że zdają się wychodzić na pierwszy plan. Rzeźbiarz, z mniejszym bądź większym sukcesem, bierze się za dzieła de facto poboczne i artystycznie miałkie – choćby abstrakcję „Idę do słońca” czy serię głów wawelskich. Do tej beczki miodu, trzeba też dokooptować łyżkę dziegciu. Dunikowski bowiem trudnił się także tworzeniem monumentalnych, bo monumentalnych i pięknych, bo pięknych, ale nudnawych pomników komunistycznych, jak „Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej” czy „Pomnik Czynu Powstańczego” na Górze Świętej Anny. Oba monumentalne i piękne, oba perfekcyjnie socrealistyczne.

csm_pomnik_wdziecznosci__3__c5365c6a1d
„Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej” to teraz „Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej”

            Widać również wielki talent młodego Wajdy. Z obrazu bije pozazmysłowy mistycyzm. Mamy wrażenie obcowania z czymś wyjątkowym, dostępnym tylko najbardziej uprzywilejowanym, a jednak zarazem z czymś pierwotnym, nienazwanym, budzącym zwierzęcość. Główne skrzypce grają tu muzyka Markowskiego i zdjęcia Matyjaszkiewicza. O przesłanie komunistyczne zadbał Bohdan Czeszko, odpowiedzialny za książkowy pierwowzór „Pokolenia”.

            Na postać Xawerego Dunikowskiego składa się o wiele więcej, lecz w kontekście filmu Wajdy, tyle powinno wystarczyć. Dla zwykłej, uspokajającej sumienie ścisłości można wspomnieć choćby o popełnionym przez niego z zimną krwią morderstwie, za które zapłacił ledwie grzywnę, jego pięcioletniej niewoli w Auschwitz, czy piastowaniu funkcji kierownika katedry rzeźby na ASP w Krakowie i Warszawie.

Kanał

ggdktoARGh0dHA6Ly9vY2RuLmV1L25ld3N3ZWVrLXdlYi9lM2Q5ODA5YS00ZGEyLTRkYjEtOGQxMy02MDM1MDRjOWQ0YTcuanBnkZMCAM0EGg
Andrzej Wajda i Janusz Morgenstern na planie „Kanału”

            Po odwilży gomułkowskiej poruszanie tematów tabu stało się w końcu możliwe. Andrzej Wajda mógł nakręcić film dotyczący powstania warszawskiego. Jednak wolność wypowiedzi na tematy narodowe było możliwa tylko w celu zdeprecjonowania wartości poruszanej tematyki. Tym samym Wajda zwrócił uwagę świata na ważne dla powojennej tożsamości narodowej powstanie warszawskie, lecz przedstawił je jako działanie bezsensowne, prowadzące do niepotrzebnej śmierci najlepszej polskiej młodzieży.

            Akcja „Kanału” dzieje się w tytułowych podziemnych korytarzach. Żołnierze AK muszą przedostać się do innej dzielnicy Warszawy, ale przedarcie się przez oddziały wroga jest niemożliwe. Pozostaje rozwiązanie niekonwencjonalne. Od tego momentu film kręcony jest w ciemności, w klaustrofobicznych kanałach, zamkniętych przestrzeniach. Kluczowe stają się zdjęcia Jerzego Lipmana, który doskonale tworzy atmosferę strachu i oddaje duszność i brud kanałów. Nadaje to filmowi wydźwięk szczególnie nieprzyjemny, wręcz przerażający. Widzimy powstańców upodlonych, przemieszczających się często po pas w ludzkich odchodach, szukających ratunku jak szczury. W oczach zagranicznej krytyki, nie przyjmującej obrazu tak osobiście jak polska widownia, film przybierał wymiar egzystencjalny, ukazujący tragizm istnienia.

35c787a6-01df-4080-a114-089a1269cbc4

            Scenariusz napisał Jerzy Stawiński, uczestnik powstania warszawskiego jako dowódca kompanii. Przedstawiona w filmie ewakuacja kanałami jest więc autobiograficzna. Stawiński jest uważany za jednego z najważniejszych współtwórców polskiej szkoły filmowej. Oprócz „Pokolenia” napisał jeszcze scenariusz do „Człowieka na torze”, „Eroiki”, „Zezowatego szczęścia” Munka oraz do „Krzyżaków” Forda. Filmy oparte na jego scenariuszach stały się rusztowaniem dla dalszych twórców polskiej szkoły filmowej.

            „Kanał” jest pierwszym polskim filmem dostrzeżonym na Zachodzie. Francja była wtedy opanowana powojenną filozofią egzystencjalizmu Sartre’a i humanistycznego absurdyzmu Alberta Camus. Tym samym fatalizm „Kanału” trafił na żyzny grunt. Obraz został nagrodzony Srebrną Palmą (ex aequo z „Siódmą pieczęcią”), a Andrzej Wajda otrzymał Nagrodę Specjalną na festiwalu w Cannes. Produkcja rozpoczęła rozsławianie polskiego kina na świecie, lecz w ojczyźnie została przyjęta chłodno. W końcu była pierwszym filmem o powstaniu warszawskim. Choćby jego uczestnicy mieli nadzieję na rzetelną relację zdarzeń i uwiecznienie ich heroizmu. Wajda z wcześniej wspomnianych powodów nie mógł spełnić ich oczekiwań. W Polsce więc, w przeciwieństwie do Zachodu, reżyser musiał znieść morze krytyki. Jednak pojawiły się również komentarze pozytywne, wskazujące odwagę Wajdy w ukazaniu goryczy, autentyzmu i krwawej ironii powstania.

            Tak czy siak, młody Wajda i jego film z dnia na dzień zyskali światowy rozgłos. „Kanał” można było zobaczyć w 28 krajach świata, a w samej Polsce obejrzało go aż 4,2 miliona widzów.

            Kręcenie filmów zgodnych z wymogami reżimu było konieczne. Młodzi filmowcy starali się coraz bardziej rozpychać dozwolone konwencje i liberalizować kinematografię. Niezbędne było tworzenie wysokiej jakości polskiej sztuki i kultury, nie tylko, aby umniejszać popularność sztuki czysto propagandowej, ale również żeby zwrócić oczy świata na Polskę i jej problemy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s