Analiza „Oka” – kluczowego opowiadania w twórczości Nabokova

nabokovi

Analiza nabokovowskiego „Oka”

„Oko” jest szczególnie ważną powieścią w dorobku Vladimira Nabokova, bo jest apoteozą poruszanego później wielokrotnie problemu. Kwestia ta była już omówiona na blogu, ale po lekturze tej powieści, nie sposób nie umieścić jej na tej samej liście. I to nawet na samym tej listy szczycie. Podczas gdy w najgłośniejszych swoich utworach, Nabokov subtelnie wprowadza towarzyszący ciągle postaciom wątek ich wadliwej percepcji zmysłowej i umysłowej, tutaj skupia się właściwie wyłącznie na tym problemie. Jest to zarazem pierwsza powieść, w której w ogóle podejmuje ten kluczowy dla jego twórczości temat. Możemy więc mniemać, że wyrzucenie z siebie takiej dawki percepcyjnego przekazu i rozliczenie się z problemem, pozwala mu później traktować kwestię jako oswojoną i wplatać ją pomiędzy inne nieustannie drążące człowieka sprawy.

Jednak w „Oku”, mimo rozdziewiczenia narracji pierwszoosobowej, umożliwiającej zabawę z wadami ludzkiego umysłu, Rosjanin w ogromnym stopniu skupia się nie tyle na naszej percepcji, ile na byciu przez nas postrzeganym przez innych. Nazywa to lustrami, w których się odbijamy. W których możemy się przejrzeć z innej perspektywy: jako kochanek, kłamca, lokator czy żołnierz, zarazem pomagając sobie w definicji samego siebie. Jednak główny bohater Smurow nie jest w tej historii zwykłym, pierwszym z brzegu szarakiem. Powiastkę rozpoczynamy od historii jego głębokiego, społecznego upokorzenia. Zostaje on pobity przez męża kochanki, na oczach swoich dwóch uczniów, którzy agresorowi w tym pomagają. To zdarzenie jest dopełnieniem jego porażek w życiu społecznym, a ponadto niszczy również zawodowe. W przypływie rozpaczy popełnia on samobójstwo. Od tego momentu powieść jest intencjonalnie niejasna. Musimy zastanawiać się, kim stał się Smurow. Jego narracja jednoznacznie zakłada śmierć, wypowiada się jako duch, istota nieżywa i ledwie obserwująca dalszy rozwój wypadków. Nabokov znowu bawi się z nami w zagadki. Jednak w tym wypadku daje wyraźne jej rozwiązanie, co zdarza się później bardzo rzadko, jeśli w ogóle. Dodatkowo zdaje się, że robi to bez potrzeby. Według samej jego przedmowy, co bardziej skupiony czytelnik od razu wyłapie momenty, które wskazać mogą, czego w rzeczywistości jesteśmy świadkami.

Jednak co Vladimir Nabokov pragnął poruszyć w powieści? Chodzi mu o wagę naszego wizerunku, o to, jak istotne dla człowieka jest jego postrzeganie przez społeczność. Jak porażka lub sukces w jasno określonych dla wspólnoty wyznacznikach określana jest przez otoczenie jako szczęście lub nieszczęście. Jednak najważniejsza znowu jest kwestia percepcji. Czemu jestem kimś innym dla kogoś, a jeszcze kimś innym dla kogoś innego? Informacje, jakie pozyskujemy o drugim człowieku, całkowicie definiują u nas prawdziwy dla nas obraz osoby, która w rzeczywistości, ze swojego punktu widzenia jest kimś diametralnie innym. Drugi człowiek jest w naszej głowie tylko jedną z wielu idei tej osoby.

2016_summer_16_nabokov

Zarzutem dla Rosjanina jest wyolbrzymienie problemu. Wiem, że taki jest zamysł, a inny sposób ukazania mógłby być nielogiczny; z powodu skupienia się na określonym problemie, jest zasadność jego przejaskrawienia. Jednak zarazem to przejaskrawienie sprawia, że czytelnik nie jest w stanie w całości utożsamić się z treścią powiastki. Nie jest ona instynktownie uniwersalna i tożsama każdemu, wiec staje się poniekąd zamknięta i trzeba ją dopiero poddać analizie. Warto także zwrócić uwagę na okres w twórczości Mistrza. Jest on już wyrobionym w stylu pisarzem, lecz jeszcze niezmanierowanym ani zanadto szarżującym. Dzięki idealnemu wyważeniu powieść staje się wyśmienitą ucztą literacką, a także wyjątkową pozycją dla fanów Nabokova.

Naturalnie nasuwa się skojarzenie „Oka” z twórczością Gombrowicza (i to nie pierwszy i nie ostatni raz w kontekście Nabokova). Twórczość Polaka, zwłaszcza ta ze zbioru „Bakakaj” czy „Ferdydurke” każe odrzucać, czy raczej nie przejmować się narzuconym więzieniem konwenansu. Rosjanin odwrotnie, wskazuje na nieodzowność „luster”, niemożliwość pozbycia się ich (zwłaszcza dla „osoby bez rdzenia”, jak określił Smurowa Leszek Engelking) oraz ich wielki, choć czasem nieświadomy wpływ na nasze życie.

Reklamy

2 Comments

    1. Najbardziej cenię u Nabokova jego późniejszą twórczość – amerykańską i szwajcarską. Koniecznie trzeba przeczytać „Blady ogień” i „Lolitę”. Z twórczości rosyjskojęzycznej dobry jest debiut – „Maszeńka” oraz „Król, dama, walet”.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s