Film/Recenzje filmów

Kilka słów o twarzy

TWARZ

(2017), reż. Szumowska

twarz-620x330

Małgorzata Szumowska chciała w „Twarzy” wyśmiać polskie stereotypy. Wskazać je palcem, wyolbrzymić do absurdalnych wręcz rozmiarów i napiętnować ich nosicieli. Czy udało jej się to sprawnie zrobić? Nie do końca, ponieważ po seansie wiele osób wychodziło z sali kinowych urażonych. Pytanie więc brzmi: czy można tu mówić o braku dystansu i braku umiejętności śmiania się z samego siebie, czy o źle zdiagnozowanych bolączkach polskiej wsi? I o jednym i o drugim. „Twarz” nie jest bynajmniej bezbłędna, ale i Polacy muszą nauczyć się śmiać ze swoich czułych punktów, nawet tych komediowo zniekształconych.

Film opowiada historię Jacka (Mateusz Kościukiewicz), który po wypadku przy budowie gigantycznego monumentu Jezusa przechodzi operację przeszczepu twarzy. Po powrocie do rodzinnej wsi mimo przeciwności losu chce kontynuować swoje wcześniejsze życie, lecz naturalnie jego operacja ma wpływ na otaczającą go społeczność.

Film Małgorzaty Szumowskiej nie jest oczywiście niczyją biografią. Jest tylko luźno inspirowany pewnym zdarzeniem, które daje reżyserce idealne podłoże do komedii o polskiej prowincji. Więc tak – postacie są przerysowane, a wydarzenia przesadzone, jak to w zwykle bywa w komedii. Może boleć, że są one zbyt jednowymiarowe, stające się apoteozą swoich charakterystycznych cech. Warto jednak zwrócić uwagę, że stereotypowe postaci polskiej wsi potraktowane są bardzo czule. Nie stają się obiektem łatwych drwin, lecz więźniami swoich przywar. Szumowska robi coś podobnego, co robił Wojciech Smarzowski, tylko nie boi się ona uderzyć (momentami nieczysto) w pewne czułe punkty, nie tylko w te zabawne, czaderskie i na które wszyscy się zgadzamy. Szkoda, że nie ma ona wystarczającego drygu do komedii, żeby pokazać swoją historię w odpowiednio wykrzywionym zwierciadle. Sama inspiracja prawdziwym wydarzeniem nastawia szeregowego widza bardziej na krytykę prowincji niż jej satyrę.

Najbardziej może się podobać mistrzowska realizacja, dzięki której polska produkcja, zwykle zrobiona nudno i zwyczajnie, wygląda jak film z wysokiej, europejskiej półki. Za tym najprawdopodobniej, oprócz Szumowskiej, stoi współscenarzysta i operator Michał Englert. Duże wrażenie robią te sceny, które nierozerwalnie sprzężone są z muzyką, czy to z disco polo, czy nową Metallicą, zwłaszcza tańcząca Gorol i headbangujący Kościukiewicz. No i świetna jest też finalna, zamykająca film sekwencja. Ja na filmie trochę się pośmiałem i miło spędziłem czas, jednak rozumiem, że niektórych urazić mogą przesadzone stereotypy. Ode mnie 6,5/10.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s