Zielony królik jako krytyka cywilizacji zachodniej

Brazylijczyk Eduardo Kac jest niewątpliwie jednym z najciekawszych współczesnych artystów. Przede wszystkim jest pierwszym twórcą z nurtu sztuki transgenicznej, tj. sztuki wykorzystującej geny. Pionierskie poszerzanie granic sztuki, zwłaszcza w sposób niekonwencjonalny i bezkompromisowy jest szczególnie ryzykowne. Dzieło będące wynikiem takich działań może zostać przyjęte entuzjastycznie i stać się wielkim triumfem lub odwrotnie, być dla artysty sromotną porażką. Eduardo Kac, już jako ukształtowany, dojrzały twórca zaprezentował w 2000 roku swoje, jak się później okazało najsławniejsze dzieło [1, 2].

To być może wyjątkowo odważne stwierdzenie, ale sądzę, że jego „GFP Bunny” miało zadatki na zostanie takiego rodzaju dziełem dla sztuki współczesnej, jakim „Fontanna” Duchampa jest dla sztuki dadaistycznej, czy „Impresje” Moneta dla impresjonizmu. Tak samo wszak reinterpretowało ono cel, sens i wartość sztuki, tak samo było to dzieło manifestacyjne, tak samo była to praca z nowatorską wartością artystyczną, a ponadto owo dzieło zaistniało na pograniczu pewnych epok, na początku nowego, stojącego pod znakiem rozwoju i technologii milenium. Patrząc retrospektywnie, wiemy już, że tego typu uwznioślenie sztuki Brazylijczyka jest najprawdopodobniej niemożliwe. Jednym tego powodem jest fakt, że stworzona przez niego nisza nie została odpowiednio zapełniona. Sztuka współczesna ostatecznie rozwinęła się w innym kierunku, a artyści transgeniczni stanowią tylko jeden z jej nurtów. Ponadto cechujące przytoczone powyżej dzieła kontrowersje były ściśle związane ze światem sztuki. Szokowały przede wszystkim jej teoretyków i entuzjastów, nieszczególnie natomiast ogólną opinię publiczną. Nie wnoszę, że sam Kac myślał o swoim dziele, jako o kamieniu milowym sztuki współczesnej. Wydźwięk społeczny i szokująca forma narzucają jednak pewne skojarzenie z artystyczną rewolucją. Niemniej, mimo że „GFP Bunny” nie można stawiać w jednym rzędzie z wytworami Duchampa, czy Picassa, to ostatecznie okazało się ono istotne dla swojego nurtu – to jedno z najbardziej znanych dzieł bio artu, a także pierwsza praca transgeniczna, rozpoczynająca nową kategorię sztuki współczesnej.

Samica królika o imieniu Alba urodziła się lutym 2000 roku w Jouy-en-Josas, we Francji. Do zarodka królika wprowadzono gen GFP (green fluorescent protein), który w naturze spotkać można u meduz z gatunku Aequorea victoria. Z tego powodu, gdy poświecono na Albę niebieskim światłem, jej skóra zaczynała świecić na zielono. Królikowi sztucznie zaimplementowano więc zdolność do fluorescencji, niezwykle kontrastującą z naturalnym stanem tych zwierząt. Performance’owy eksperyment Kaca składał się z trzech faz. Pierwszą było przyjście na świat Alby, czyli zaistnienie zmodyfikowanego w imię sztuki zwierzęcia. Drugą fazą było rozpoczęcie przez to zdarzenie szerokiej społecznej debaty na temat roli człowieka w przyrodzie. Trzecią natomiast był aspekt międzygatunkowej interakcji pomiędzy genetycznie zmodyfikowanym królikiem a ludźmi. Ostatnia faza zakładała możliwość adopcji królika przez mieszkającego w Stanach Zjednoczonych Eduardo Kaca. Alba została jednak zatrzymana w laboratorium, w którym przyszła na świat. Warto zaznaczyć, że jest to znamienny obrót wydarzeń – wszak jednym z kluczowych aspektów pracy był późniejszy proces opieki człowieka-stwórcy nad swoją kreacją, a przy tym potraktowanie owego królika, jako istoty w niewielkim stopniu odmiennej od swoich pobratymców. Kac uważał kwestię zjednoczenia królika z artystą za kluczową część zintegrowanego procesu artystycznego. Chciał umiejscowić inżynierię genetyczną w kontekście społecznym, a zarazem połączyć publiczną i prywatną sferę życia – społeczną opinię z rodzinną atmosferą opieki nad adoptowanym zwierzęciem. Poprzez zatrzymanie królika w laboratorium, dzieło nigdy nie zostało ukończone [1, 3].

 

Eduardo Kac wymienia wiele celów swojej pracy. Do najważniejszych należą zakwestionowanie supremacji kodu DNA w kreacji życia, na rzecz zrozumienia związku pomiędzy genetyką, organizmem oraz środowiskiem; komunikacja pomiędzy człowiekiem a jego transgeniczną kreacją; testowanie praktycznych i konceptualnych granic w sztuce; rozpoczęcie dyskusji pomiędzy ekspertami z tak różnych dziedzin, jak sztuka, filozofia, prawo, literatura, socjologia i nauki ścisłe na temat społecznych i etycznych implikacji inżynierii genetycznej. Zdaje się, że najistotniejszymi z nich są dwa ostatnie, przynajmniej z punktu widzenia odbiorcy. Sam artysta bowiem nie wskazuje na wyższość któregoś z postawionych celów nad innymi [1].

W historii ludzkiej cywilizacji ingerencja w genetyczne, czy inne aspekty życia roślin i zwierząt nie jest wcale rzadkością. Z tego powodu Eduardo Kac na swojej stronie internetowej przedstawia, jak rozwijały się króliki, jako stworzenia udomowione. Wskazuje przede wszystkim na ingerencję człowieka w króliczy genotyp w celu osiągnięcia pewnych korzyści związanych z pozyskiwaniem pożywienia lub produkcją odzieży. Ludzki wpływ na genetyczny rozwój zwierząt nie dotyczy wyłącznie zwierząt hodowlanych. Wystarczy bowiem zwrócić uwagę na psy – modyfikacja ich genotypów w większości przypadków nie może zostać wyjaśniona utylitarystycznie, zależna jest od atrakcyjności wyjściowego fenotypu tych zwierząt. Niemniej jednak powód ingerencji w tym przypadku jest identyczny, tj. związany z pozyskaniem jakiejś korzyści, w przypadku psów bardziej psychicznej niż stricte materialnej. Kac jednak nie przytacza tego typu praktyk w kontekście obrony swojego dzieła. Wręcz przeciwnie, robi to po to, aby zdystansować się od jakiegokolwiek korzystnego modelowania zwierzęcego genotypu. Zaznacza, że jego praca ma wymiar wyłącznie artystyczny, ma ona rozpocząć społeczną dyskusję na temat ludzkiej możliwości genetycznego modyfikowania elementów otaczającego nas świata, tym samym czyniąc go w dużym stopniu nam podległym [1].

Modyfikacja genetyczna zwierzęcia przeprowadzona bez żadnych korzyści sprawia więc wrażenie wątpliwej moralnie zabawy, zwłaszcza w oczach przeciętnego odbiorcy. Kac zwraca tym samym uwagę na granicę, która przebiega pomiędzy akceptowalnym a nieakceptowalnym eksperymentowaniem na żywych organizmach. Jak wyżej wspomniano, tę granicę tworzy aspekt pewnej korzystności, pewnego utylitaryzmu ludzkich działań, które w oczach społeczeństwa tłumaczą lub równoważą ewentualną amoralność całego przedsięwzięcia. Trzeba tu też zaznaczyć, że moralność jest wielce subiektywna, jest częścią nie tylko sporów o ingerencję w zwierzę, lecz także w człowieka. Zresztą sam Kac tłumaczy się z kontrowersji. Zaznacza, że modyfikacja królika jest wymowna, lecz w żadnym stopniu nie jest szkodliwa ani bolesna dla stworzenia. Przypomina, że trzecią fazą eksperymentu miała być opieka nad zwierzęciem, która niezależna byłaby od jego odmienności. We wstępie do opisu swojej pracy mówi o tym, jak wspaniałym uczuciem było dla niego wzięcie po raz pierwszy królika w ramiona i głaskanie go. Pisze, że zrozumiał wtedy, jaka odpowiedzialność spadła na jego barki. Tego rodzaju wypowiedź brzmi jak obrona przed zarzutami o amoralność performance’u. Artysta wskazuje w ten sposób, że nie jest bezdusznym eksperymentatorem, że ma sumienie i ludzkie odruchy, podkreśla inne cele swojej pracy, poza testowaniem granic sztuki. Nie wiadomo jednak w jakim stopniu jest to szczera wypowiedź, a w jakim poprawiająca wizerunek fasada. Ja jednak wierzę, że trzecia faza tego performance’owego dzieła również była dla artysty istotna, nie była tylko przygotowanym zawczasu kontrargumentem wobec zarzutów o pogwałcenie artystycznej etyki oraz wyznawanej przez ogół moralności [1].

alba

Poprzez usunięcie aspektu utylitarnego i podkreślenie niemal całkowitej bezcelowości pracy (oczywiście poza jej aspektem artystycznym), uwydatniona zostaje sama możliwość modyfikacji obcego genotypu. Eduardo Kac zwraca uwagę na fakt, że człowiek stał się Demiurgiem, stworzycielem, może bezpośrednio ingerować nie tylko w sam akt stwarzania, ale i w poszczególne jego elementy. Można powiedzieć, że pod tym względem praca Eduardo Kaca była szczególnie udana. Wraz z pierwszym ogłoszeniem narodzin Alby rozpoczęła się gorąca dyskusja – spodziewany i pożądany przez artystę element dzieła. Wykorzystał on więc nieznane wcześniej zalety i możliwości sztuki. Poprzez stworzenie nowego jej nurtu mógł bezpośrednio odnieść się do kwestii istotnej społecznie, bardziej wymownie zwrócić uwagę na podjęty temat [4].

Mimo swych niewątpliwych zalet z szerszego punktu widzenia sztuka transgeniczna to wąż zjadający własny ogon. Poprzez kontrowersje wywołane przez amoralny aspekt nieutylitarystycznej modyfikacji genomu praca zyskuje ogromną sławę i rozpoczyna pożądaną dyskusję, lecz z drugiej strony dyskredytuje powagę nurtu i naraża go na automatyczną krytykę wielu wrażliwszych odbiorców. Z kolei przedstawiciele sztuki transgenicznej najprawdopodobniej zdają sobie z tego sprawę i wiedzą, że obrana przez nich droga nigdy nie będzie wiodąca, że najpewniej pozostanie boczną i wyboistą ścieżką. Niemniej jednak dzieło Eduardo Kaca jest w mojej opinii pod kilkoma względami wybitne. Szczególnie interesująca jest forma, a dokładniej jego pierwszej fazy. Obrane środki są minimalistyczne, wręcz symboliczne – biel zwykłego królika albinosa zestawiona została ze sztucznością jaskrawej, fluorescencyjnej zieleni. Wystarczyły dwa drobne elementy, połączone z konceptualną teorią, wyraźnie odcinającą się od praktyczności i korzystności nauki i hodowli, aby wywołać aspekt kluczowy dla sztuki współczesnej. Mianowicie jej wartość pozaartystyczną, kwestię wywołania reakcji publiki. Brak zatracenia się w wymyślnych formach i wydumanych, zniuansowanych albo nieuniwersalnych problemach, często charakterystycznych dla sztuki współczesnej, dodaje pracy Eduardo Kaca silnego ogólnoludzkiego znaczenia. Brazylijczyk zwraca uwagę na potęgę współczesnej nauki, z jednej strony gloryfikuje ją, stawiając się w roli frywolnego boga, z drugiej obraca jej siłę przeciwko samej sobie, a w swojej teorii bagatelizuje jej utylitarny aspekt. Niezwykle proste w swoim zamyśle dzieło ma wielką moc, jednym ruchem kwestionuje dwa wyznania cywilizacji zachodniej – naukę i religię, a otaczające je kontrowersje stają się jego częścią, przyznają bowiem odpowiedni rozgłos [1].

 

 

Bibliografia:

  1. Kac Eduardo, GFP Bunny [online], Kac Web 2000 [dostęp: 15.06.2018], dostępny w Internecie: http://www.ekac.org/gfpbunny.html
  2. Bakke Monika, Bio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2010.
  3. Pallardy Richard, Eduardo Kac, w: Encyklopedia Brittanica [online] 2014, dostępny w Internecie: https://www.britannica.com/biography/Eduardo-Kac#ref1203092
  4. KalenbergÁngel, Eduardo Kac. The Artist as Demiurge [online], ArtNexus 2008 [dostęp: 15.06.2018], dostępny w Internecie: http://www.artnexus.com/Notice_View.aspx?DocumentID=19376

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s