Jaki będzie kler?

„Podstawowym przesądzającym dla mnie argumentem był fakt, że to bardzo wybitny twórca. Wybitni twórcy mają większe prawo głosu niż niewybitni. Autor tego wściekle antykościelnego scenariusza rozumie Kościół tylko w ziemskim wymiarze, ale wytyka mu potwierdzone grzechy. Tam nie ma żadnych wymysłów, sam rozpoznaję pokazanych w nim duchownych. Jeżeli reżyser zrobi to tendencyjnie i źle, Kościół na tym nic nie straci. Natomiast jeżeli zrobi to prawdziwie, wyjdzie to Kościołowi na dobre. W naszej rzeczywistości ciągle brakuje odwagi, żeby złe rzeczy w Kościele otwarcie nazywać po imieniu. Zagłosowałem na ten film nie ze względu na to, że jestem liberałem i że w sztuce wszystko wolno. Zrobiłem to, bo wierzę, że spowodowany nim wstrząs może Kościołowi wyjść na dobre.” – Tak o „Klerze” wypowiedział się bardzo religijny Krzysztof Zanussi, mądrze pozwalając na dyskurs i dający swojej „stronie” punkt za wyrozumiałość i chęć do dyskusji. Poza tym słusznie rozdzielił kler od religii, zwracając uwagę, że nawet pokazanie wszystkich występków tego środowiska nie powinno nadszarpnąć tego, co najważniejsze dla ludzi wierzących, a nawet pomóc w pracy nad wszystkimi problemami, czy nawet zbrodniami współczesnego Kościoła Katolickiego. Piłka tym samym znalazła się po stronie artystów, powstała szansa na poważne rozliczenie się z grzechami Kościoła, rozpoczęcie publicznej debaty i stworzenie kulturowego przyczynku do powolnej laicyzacji społeczeństwa. W świetle niedawno opublikowanego zwiastuna filmu Wojciecha Smarzowskiego pt. „Kler” należy szczególnie zwrócić uwagę w powyżej przytoczonej wypowiedzi na fragment o tendencyjnym wykonaniu dzieła. Mam jednak wrażenie, że nie tyle „Kościół nic nie straci”, ile może nawet na tym zyskać. Zwiastun pokazuje wzięcie na warsztat wszystkich najbardziej oczywistych, stereotypowych przywar i łatwe obśmiewanie ich. Tym samym potraktowanie wszystkiego jako komedii, czyli odrealnienie tematu, pokazanie go przez krzywe zwierciadło, kwestionujące powagę i nawet prawdziwość stawianych Kościołowi zarzutów. Jeśli wciąż będą one pokazywane w ten sposób, to jeszcze dłużej pozostaną w repertuarze kabaretów i kanonie książeczek z żartami. Kler i jego środowisko będzie mogło natomiast także pośmiać się z tych stereotypowych przywar albo wytknąć pójście na łatwiznę, nietrafną diagnozę ich grupy oraz odwracając kota ogonem wskazać wszystkie organizowane przez nich akcje i prowadzone działalności charytatywne. Czy to będzie wybitny film, bo zrobiony przez posiadającego większe prawo głosu wybitnego twórcę (parafrazując powyższe) nie ma w tego typu dyskusji znaczenia. Niezależnie od podejścia spodziewam się, że film będzie, jak każdy od Smarzowskiego, dobry.

Oczywiście to tylko zwiastun, który nijak może się mieć do filmu i mam wielką nadzieję, że tak będzie. Tak naprawdę oceniam tutaj książkę po okładce. Również zwiastun „Pod Mocnym Aniołem” zapowiadał bardziej komediowy charakter filmu, niemniej jednak trafnie przygotowywał widza do seansu. Smarzowski powinien podważać wagę Kościoła tak, jak zrobił to Jacek Leociak w „Młynach bożych”, czy Tom McCarthy w „Spotlight”. Podejście do takiego ważnego społecznie tematu oznacza bowiem wzięcie na siebie pewnej odpowiedzialności. Nieunikanie w takim przypadku sztampowości i stereotypów może sprawić, że film nie zostanie potraktowany z odpowiednią powagą. Uważam, że komedia może działać, jako sposób radzenia sobie z otaczającą rzeczywistością, nie jednak jako metoda zmieniania jej. Jaki to tak naprawdę jest film i jak bardzo wstrząśnie on Polską, przekonamy się dopiero we wrześniu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s