Historia rozwodu

Nie wiem, czym tak do końca miał być ten film według Baumbacha, jaki cel miała ta prosta historia. To chyba oznacza, że nie poczułem go na tym bezpośrednim, emocjonalnym poziomie. Tylko czy to moja wina, że zbyt analitycznie do tego podszedłem, czy scenariusza, że historia była zbyt niewiarygodna właśnie na poziomie emocjonalnym. Wszystko zostało mi, co prawda, wyłuszczone, wszystkie ich powody związane z rozwodem były zrozumiałe, ale były właśnie zbyt wykalkulowane, racjonalne, nie było w tym czuć rozpadu związku, ludzi miotających się we własnych uczuciach. Po prostu nie było tu czuć szczerej miłości, która mogła ulec rozpadowi. Rozwód zdawał się zwyczajną, rozsądną decyzją dwóch zdecydowanych ludzi. Dlatego te emocje, które nagle wybuchały w pewnych momentach, zdawały mi się nieuzasadnione. Ponadto to wicie się wśród prawniczych niesnasek i przebiegłości coraz bardziej oddalało od tego, co ważne, od sedna historii. Rozumiem, że to ważna część fabuły i być może jej celem było właśnie oddzielenie od siebie postaci murem. Niemniej film, który niemal całkiem wikła się w budowanie muru, liczyć się musi z tym, że zamknie się w tej zbyt racjonalnej i nieuczuciowej szufladce. Może byłoby inaczej gdyby film podryfował sobie bliżej powierzchni, gdyby nie był tak przegadany, a tym samym wyjaśniony w każdym detalu. Nie ma przez to miejsca dla widza, aby odbił się w tej historii, jest za mało ogólna, a zanadto szczegółowa, za dużo miejsca zajmuje łączenie wątków i zrozumienie postaw postaci. Najbardziej odczuwalne było to w kulminacyjnej scenie kłótni. Być może przebija się tu widmo baumbachowej przeszłości – nieszczęsny mumblecore.

Nie porywa też aktorstwo, choć jest na naprawdę dobrym poziomie, od Laury Dern po Adama Drivera. Zachwycać się jednak nie ma czym, jestem szczerze skonsternowany opiniami o kreacji Drivera, co prawda, bardzo dobrej, ale nie porywającej. Niestety być może będzie on największym triumfatorem w tym sezonie nagród, bijąc na głowę świetne role np. Phoenixa i DiCaprio. Tak czy inaczej, jeśli się tego filmu nie poczuło na poziomie emocjonalnym, to nie zrobi on szczególnego wrażenia. Nie mogę jednak nie docenić intymnych, estetycznych zdjęć, scenografii oddającej nastrój postaci i scen oraz fajnego poukładania tego scenariusza, tak że nie rzuca się zanadto w oczy, że w sumie mało ma on do zaoferowania. Film najzwyczajniej w świecie dobrze się ogląda, zwłaszcza że działa jako komedia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s